28
lip
09

Nie tylko google wie o Tobie wszystko.

Ostatnimi czasy pojawiło się w sieci pełno filmików o spiskowej teorii dziejów, o zdobywaniu informacji o nas przez m.in. google.

Po pierwsze a ja tam google lubię. I maila i dokumenty, kolendarza i readera raczej nie używam, ale Picasy już często, podobnie Google Earth.

Po wtóre.

Każdy tego typu usługodawca ma o nas kolekcję danych. Google obrywa bo jest jednym z gigantów, a wiadomo w większego łatwiej trafić.

 

Obawy są uzasadnione. Tzn. obawy co do możliwości zbierania informacji. Jak one będą wykorzystane to już inny mniej czy bardziej realny problem.

Zastanówmy się ów przykładzie google co właściwie można o nas powiedzieć i dlaczego.
Powód jest banalny – większość skrzynek mailowych tzw. browserowych, ma opcję wyszukiwania po nagłówku, tytule, nadawcy, oraz zawartości. Świadczy to o jednym, każdy nasz mail został “przejrzany” przez automat i każde słowo zostało zindeksowane.
Jak często od chwili założenia skrzynki pocztowej informowałaś/informowałeś kogoś o swoim aktualnym adresie? Weźmy taki portal aukcyjny. Za każdym razem gdy kupujemy/sprzedajemy wysyłamy maila automatem, albo sami, z potwierdzeniem zakupu i adresu, czyli ul. bla bla bla xxx/yy. Albo prosząc o przesyłkę czegoś informujemy grzecznie, że zgodnie z zamówieniem prosimy wysłać paczkę na adres:… .
A sprzedający? A proszę bardzo, przy każdym zakupie wysyłany jest mail zawierający numer konta w celach oczywiście słusznych – bo przecież ten co kupił musi nam zapłacić. Załączamy także nasz adres jako adres odbiorcy przekazu.
Każdy taki mail jest zeskanowany i zindeksowany.

Pójdę krok dalej, jak często ostatnio informowaliśmy kogoś o naszym nowym numerze telefonu, albo o adresie komunikatora?
Obstawiam, że w ciągu ostatniego półrocza miało to miejsce przynajmniej raz.

 

A teraz coś mniej oczywistego. Przecież można powiedzieć absolutnie wszystko w mailu. Mamy takie głupie przyzwyczajenie, że wiadomość mailowa jest prywatna. Jak często zdarzyło się wam zwierzać komuś? W przypływie tęsknoty napisać ze szczegółami o sobie i tym co u nas? O zdechłym kocie, o tym że podrywało się dziewczynę, a potem okazało się że jest nieletnia, o śmierci kogoś bliskiego i kogoś z domu obok.

Jak często zdarzyło wam się zdradzić w mailach? Flirtować?

 

Jak często wysyłacie zdjęcia mailem? Z wakacji, z urlopu, ze świąt, zdjęcia dzieci i najbliższych, albo swoje własne zdjęcia ale nagie…

To wszystko jest i istnieje, nie ma okresu półtrwania. Wiadomość usunięta nie znika, dryfuje sobie na serwerze jako kopia dokumentu, albo kopia bezpieczeństwa. Przecież z poziomu wyszukiwarki można obejrzeć kopię strony, która już została zamknięta.

Nie chcę siać tu paniki, ale chciałbym aby rozsądnie korzystać i liczyć się z konsekwencjami…


1 Odpowiedź do “Nie tylko google wie o Tobie wszystko.”


  1. 1 kasiochimka
    6 wrzesień 2009 o 19:58

    zasiałeś….ja na myśl o tym co wysyłałam teraz zesztywniałam, że mógłby to zobaczyć cały świat, albo moi niektórzy bliscy. Czas zacząć mysleć.


Dodaj komentarz




var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www."); document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E")); try { var pageTracker = _gat._getTracker("UA-10673220-2"); pageTracker._trackPageview(); } catch(err) {}