30
cze
09

Mieszkanie

Ostatecznym sprawdzianem każdej miłości jest wspólne zamieszkanie. Rzecz jasna można to także rozciągnąć na inne sfery życia towarzyskiego – przyjaźń itp. Jednak ja skupię się na miłości.

Bo zastanówmy się co mamy. A no mamy dwie kochające się osoby, będące wierne sobie przez już jakiś czas, kochające się w przenośni i dosłownie. Tak… Tylko czy one się tak w 100% znają. Owszem zgoda bywają ze sobą, w dosłownym znaczeniu, kilka/kilkanaście godzin dziennie, czasami się nie widzą w ogóle, a raz na rok, ewentualnie raz na pół roku wyjadą gdzieś razem na tydzień wakacji. Ja przepraszam, ale w swoje około socjologiczne myślenie lubię czasami wpleść wątek pseudomatematyczny.

Jeśli zatem, przyjmiemy, że 24 h to 100%, to dziennie widują się przez jakieś 60-65%. Jednak to mylny trochę rachunek gdyż trzeba rozważyć to w skali tygodnia, bo wiadomo dzień nierówny dniu.

W związku z tym. Tydzień to 168 godzin. To też nasze 100%.
Na sen należy odliczyć mniej więcej 50 godzin. Zostaje nam 118 godzin.
W dniach od poniedziałku do piątku, przyjmując, że zainteresowani nie uczą się i nie pracują w tym samym miejscu, na pracę itp. obowiązki należy odliczyć kolejne 63 godziny. Zostaje nam 55 godzin.
Od pon do pt nasi zakochani niech się widują po 4-5godzin => max. 25h. W weekend odliczając kolejne przeszkody dajmy im dobę.

Reasumując widują się przez około 50 godzin na tydzień. No tu zbyt rozbudowane rachunki nie są nam potrzebne, jasno widać, że w skali tygodnia spędzają ze sobą mniej niż 30% czasu.*

Wspólne zamieszkanie mocno przewraca nam te rachunki. Tak oto śpią razem cały tydzień +50h. Weekendy też przede wszystkim razem i (o zgrozo teściami i rodzicami) +48h. I oczywiście czas wolny od pracy i nauki w tygodniu roboczym +30h. Razem 128h. Czyli 76% czasu spędzają tylko ze sobą, albo raczej przede wszystkim ze sobą.

To jest dopiero okazja na poznanie się.

Moja teoria jest taka:

Dwoje ludzi spędzając ze sobą mniej niż 30% czasu  na tydzień jest w stanie w jakimś stopniu się kontrolować. Unikać małych (często denerwujących innych) dziwactw. Jednak też w drugą stronę przez ten procent czasu nie jesteśmy w stanie dokonać odpowiednio wnikliwej obserwacji, żeby wyłapać pewne zachowania, które potencjalnie mogą stanowić problem.

Tak to jednych denerwuje stawienia kubków bezpośrednio na stole, innych niedomykanie drzwi, oglądanie telewizji przy zapalonym świetle. Jednak dopiero długotrwały kontakt pozawala na dokonanie takich obserwacji zachowań u wybranki/wybranka. Co okazać może się ostatecznym sprawdzianem własnej tolerowalności.

Dlatego cieszmy się, jeśli uda nam się pomieszkać z kimś kogo jak twierdzimy kochamy, a po tym czasie nie mamy ochoty zabić jej/jego, a tym bardziej jeśli nasze uczucie pozostaje niezmienione. ( w ramach prywaty powiem, że mnie się ostatnio udało :))

* wyliczenia są bardzo subiektywne i relatywne, jeśli macie lepsze czekam.

PS. Jeśli chodzi o to dlaczego ostatecznym testem nie jest wierność itd. Już tłumaczę. Otóż takie rzeczy testujemy całe życie. Jednak obrączka może być zarówno ukoronowaniem i swoistą nagrodą, jednak są też tacy u których jest ona jedynie zdrowym rozsądkiem.


0 Odpowiedzi do “Mieszkanie”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz




var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www."); document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E")); try { var pageTracker = _gat._getTracker("UA-10673220-2"); pageTracker._trackPageview(); } catch(err) {}