Blog i pamiętnik internetowy, te dwa wyrażenia są używane praktycznie naprzeminnie w Internecie. I uznawane za synonimy. Moim zdaniem jest to znaczące “nadużycie semantyczne”, cytując klasyka.
Prywatność i Internet są dwoma wykluczającymi się sformułowaniami.
Pamiętnik w latach swojej świetności miał generalnie zastosowanie takie samo jako spowiednik lub rodzaj psychologicznego i nadzorowanego ekshibicjonizmu sieciowego. Nadzorowanego w stopniu w jakim blogger ma kontrolę nad tym co i jak pisze. Chyba że taki autor nie jest tego świadomy i goni słowa, które uciekają mu z głowy zanim zdąży je napisać, czyli upraszczając ma jakieś 14 lat, albo prowadzi blog erotyczny.
Ekshibicjonizm natomiast gdy zwyczajnie się człowiek ogołaca z tego co ma prywatne. Kiedyś blog, nazywany był pamiętnikiem internetowym. Co odbiegało od mojego rozumienia pamiętnika. To była forma takiego “laickiego konfesjonału”. Za kratką nie siedział ksiądz, a po zamknięciu nie było pokuty, ale była ulga. Pamiętnik potem leżał grzecznie schowany gdzieś pod łóżkiem czy poduszką, albo w innym super tajnym miejscu. Jego istotą było to, że był prywatny, zamknięty i tylko dla oczy autora.
A blog? Jego ideą jest rozpowszechnianie tego co się napisze. Napisane wspomnienia o kimś zawidzianym w autobusie itp. nie będą już tylko autora i pamiętnika tajemnicą ale stają się równo dostępne w zasadzie każdemu.
Można nawet w tym rozważaniu pójść dalej. Super tajne miejsce trzymania pamiętnika szybko przestawało być takowe i utrzymywało tylko takie pozory. Wprawny młodszy brat (posiłkuję się tutaj własnymi wspomnieniami) mógł jednym zwinnym ruchem zdobyć tę skarbnicę informacji o siostrze, a potem w najbardziej bezczelny sposób na swój wiek skomentować lub wyśmiać. Często powodując złość, nienawiść i łzy.
Wróćmy do “internetowego pamiętnika” – bloga. Opublikowany post (wpis) trafia na stronę, którą jak już wspomniałem może przeczytać absolutnie każdy. Więcej, każdy kto tylko czyta może zostawić “komentarz”. Bardziej czy mniej złośliwy i rzeczowy, co najczęściej zależy od poziomu bloga oraz osoby piszącej komentarz.
Reasumując.
Czy nie dość, że pamiętnik leży generalnie na samym środku pokoju to jeszcze jest otwarty na każdej stronie. Pod każdym wpisem dodatkowo zostawione jest miejsce na komentarz czytającego.
Wniosek? Blog to antyteza pamiętnika, a nie jego internetowy konkurent.
Dla mnie blog to taki pamiętnik który się chowa do szafy, a w tej szafie jest tysiące ludzi którzy to oglądają, tak jak w Opowieściach z Narnii
Czyli Internet to szafa??
Niby tak, ale sama pamiętam jak pisałam ‘pamiętnik’ w dzieciństwie i liczyłam się jednocześnie z tym, że ktoś kiedyś (może teraz, a może w dalekiej przyszłości) te moje wypociny jednak przeczyta i specjalnie nigdy nawet tego pamiętnika nie ukrywałam… wiec może było w tym jednak trochę ekshibicjonizmu :P – to jest chyba czasem ludziom potrzebne :P (heh chociaż nie zdziwiłabym się gdybym była jednak odosobnionym przypadkiem :P)
Moje siostry, przeżywały niesamowite rzeczy kiedy tem mały, wredny, złośliwy (tak tak to o mnie) gnojek czytał te ich wypociny i potem coś chlapną przy obiedzie rodzinnym ;).
Za tym sama mówisz o “kiedyś”, ale nie teraz.
Gdy byłam małą dziewczynką dostałam od babci pamiętnik miałam może wtedy 6 albo 7 lat:)Nie wiedziałam do czego służy ,wtedy babcia popowiedziała mi jaka funkcje pełni pamiętnik… kazdego dnia opisywałam skrupulatnie co danego dnia wydażyło się, pamietnik zamykałam i chowałam w bezpiecznym miejscu… Tak mijały dni, miesiące aż w końcu mój starszy brat znalazł go przez przypadek, wszystkie marzenia które przechowywałam w nim stały sie powiedziane na głos przez brata, ze złości postanowiłam ,że już nigdy więcej nie założe pamietnika, i tak jest do dnia dzisiejszego wszystko co piękne, wszystkie MARZENIA, PLANY PASJE, MIŁOŚCI, ITP PISZE RYSĄ PO MOIM SERDUSZKU, PRZYNAJMNIEJ WIEM ,ŻE NIKT NIGDY TEGO MI NIE WYKRADNIE I NIE UJAWNI NA JAW:)