Poruszony dwoma tekstami o tych zagadnienia zdecydowałem się połączyć je i poszukać wniosków. Z racji formuły – blog – ograniczę się do kilku zdań i postaram się streszczać.
Jednostka jest nierozerwalnie związana ze społeczeństwem oraz różnego rodzaju innymi zbiorowościami. W związku z tym nie można decydować, definiować jednostki poza nimi. Z drugiej strony stwierdzenie, że człowiek jest jedynie elementem wielkiego zbioru. “Wrzucenie do worka” i umasowienie indywiduum sprawiłoby, że pojęcia takie jak osobowość, opinia i wola można by odstawić na półkę. Poza tym w takim nurcie “indywidualizm” jest wręcz herezją, gdyż nie funkcjonuje ono i nie spełnia ono żadnej funkcji. Określenie “jednostka” może być tu stosowana ale w zasadzie tylko w szerszej perspektywie, czyli jako składowej kolektywu. Teorie holistyczne, kolektywne etc. krzywdzą każdego z osobna, ale schlebiają wszystkim razem.
Z drugiej jednak strony można zauważyć trendy indywidualistyczne. Człowiek nie jest elementem kolektywu, gdyż człowiek jest indywidualnością a społeczeństwo jest wolnymi i niezależnymi elementami wchodzącymi w regularne, bądź też temporalne interakcje. Jeśli tak to indywidualizm i wolność osobista jest podstawową i naczelną zasadą. Tutaj z kolei kolektyw można przyrównać do zbioru indywiduów skrajnie od siebie różnych. Skrajna różność oznacza tutaj właśnie wrodzoną wolność jednostki i niepodległość.
Potrzebne jest nam także określenie nowoczesności. Nie jest to proces, ani jest obligatoryjny dla wszystkich. Nowoczesnością nazwać należy raczej pewien stan społeczny i zbudowanie pewnej struktury w społeczeństwie.
Nie może to być proces gdyż oznaczałoby, że ma początek i koniec. Należy jednak spojrzeć na nią jak na pewne zjawisko i przebudowanie struktury społecznej rozciągnięte w pewnym czasie. Co więcej jeśli nie jest traktowane jako proces traci linearny charakter. Jeśli tak to można zaproponować inne spojrzenie – dyfuzji zjawiska. To pewien sposób myślenia, który jest przekazywany i popularyzowany.
Idąc za teorią Giddensa na temat późnej nowoczesności, ujmuję to na swoje potrzeby jedno skrótowe zdanie, iż nowoczesność to upodmiotowienie.
Na tym etapie można połączyć już te trzy zagadnienia.
Klucza do tego dostarcza nam wspomniany Giddens. Jest to dość plastyczne spojrzenie, które nie wyklucza ani patrzenia kolektywnego ani indywidualnego. Choć wydaje się to pozornie niemożliwa próba połączenia lewicy i prawicy. Proponuję spojrzenie najpierw na społeczeństwo to kolektyw i sieć regularnych lub akcydentalnych interakcji między wolnymi i niezależnymi indywidualnościami. Ów indywidualności zrzekają się części swojej niezależności i poświęcają fragment wolności na rzecz życia społecznego. Proces zrzeknięcia zachodzi już na etapie socjalizacji i można go ogólnie nazwać uczeniem się zasad życia społecznego. Jest to co prawda proces odgórnie narzucony to jest on niezbędny dla zdrowia społecznego jednostki. Nieprzestrzeganie ów norm owocuje alienacją albo wręcz wykluczeniem społecznym. Wolność jednostki przejawia się tutaj prawem i możliwością decydowania czy ów nauczone i wyuczone normy zostaną zaakceptowane. Odrzucenie powszechnych norm i zburzenie stanu równowagi społecznej rozpoczyna okres poszukiwań takiej grupy społecznej, której normy są zbliżone tym, które jednostka przyjeła przez negację innych.
W ten sposób otrzymujemy kolektyw indywidualności w perspektywie nowoczesności i upodmiotowienia. Jednostka zrzeka się części swojej wolności na rzecz społecznie cenionych wartości oraz zdrowia społecznego i społeczeństwa. Tak więc udało się uzyskać stan równowagi z przewagą po stronie indywidualności.
Nie dziwię się, że nie ma tu komentarzy… bo nie ma z czym tym razem polemizować…. ;)
zaznaczyłabym tylko, że tę pozorność niemożliwości połączenia lewicy i prawicy można przecież zauważyć też całkiem często w polityce ;)
pozdrawiam ;)