26
wrz
08

Małżeństwo z zasady jest z rozsądku

Nie chciałbym tu wchodzić w religijne aspekty małżeństwa. Pozwól, że ślub kościelny i małżeństwo w tym rozumieniu zostawię.

Chciałbym dotknąć samej w sobie instytucji małżeństwa ludzi. Powiedzmy dokonanego drogą cywilną. Czyli na drodze postepowania prawnego. Ufff…. Chyba wyjaśniłem i unormalizowałem o co mi chodzi.

Od tej strony małżeństwo jest ucieczką. Wiem jak coś tak kierunkowego może być ucieczką? Prosto. Małżeństwo jest tym co wykańcza związek i dowolnym rozumieniu słowa “wykańcza’”. Z jednej strony jest to ciekawy wybieg psychologiczny dla osób mający problemy z dochowaniem wierności, czy też nie do końca pewnych swojej wierności. Takie osoby gdy pojawi się myśl o zdradzie dostrzegają małą metalową przeszkodę, która wspomaga także sumienie: “Ej Kolego/Ej Koleżanko, przecież masz żonę/męża, teraz już jakoś tak głupio i niewypada…”.
Rozsądke? Nie szalałbym z takimi słowami, to raczej taki przyśpieszacz sumienia.

Z drugiej strony zdażają się jednostki, mówię to z bólem serca bo sam jestem facetem ale, najczęściej są to męskie jednostki, które małżeństwo traktują jako metę. Po latach porządności w związku teraz wreszcie wziął z nią ślub i można przestać się strać i udawać porządnisia. W ten piękny sposób wykańczamy związek i się nawzajem. Większość małżeństw nie wytrzymuje takiej sytuacji i idzie w rozsypkę i może dobrze? “Panna z odzysku” ma większą szansę na znalezienie mężczyzny, bo po związku z chłopcem pewniej łatwiej zauważa faceta.

Związek potrzebuje formalizacji tylko ze względu na pieniądze. W przypadku śmierci jednego z małżonków, żeby drugi nie został na lodzie z niczym.

Związek, który trwa bez społeczno-psychologicznego przymusu – małżeństwa, jest prawdziwy i szczery. Ludzie są ze sobą, bo tego chcą, a nie dlatego że tak wypada.

W jednym z najbliższych odcinków Congregatio – Intercyza to nie brak zaufania to znak czasu i rozsądku.


2 Odpowiedzi do “Małżeństwo z zasady jest z rozsądku”


  1. 1 Nadziejka
    2 listopad 2008 o 00:16

    Do tej pory, z tego co pamiętam, chyba głównie polemizowałam; ale tutaj niewątpliwie zgadzam się z Tobą…
    Z tego punktu widzenia usankcjonowany związek nie ma jakiegoś większego znaczenia (oprócz, jak zauważyłeś, kwestii materialnych, majątkowych) i może prowadzić do takich przykrych sytuacji (jak to dobrze, że przynajmniej istnieją jeszcze na świecie prawdziwi mężczyźni ;) ) … ja doszłam dzisiaj do wniosku, że tak właściwie to na ślubie cywilnym nie zależy mi tak bardzo (co innego ślub kościelny, ale tu nie poruszamy przecież tych kwestii). Mam nadzieje, że kiedy już znajdę się w jakimś związku i na tyle poważnym, że dojdzie do ślubu – ten nie będzie takim ‘wykończeniem’ … (czego i Tobie z całego serca życzę ;) )

    Miłej nocy ;*


Dodaj komentarz




var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www."); document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E")); try { var pageTracker = _gat._getTracker("UA-10673220-2"); pageTracker._trackPageview(); } catch(err) {}