OK ja wiele jestem w stanie zrozumieć. Jedni oskarżają go o pedofilię, inni mówią o nim, że był dziwak. Jeszcze inni po prostu z niego szydzą.

Ja to wszystko jestem w stanie zrozumieć. Jednak też mam swoje granice. Fakt nie słucham już takiej muzyki, ale na niej wyrosłem. Nie ma co mówić.

Tak czy owak ktoś według mnie przegiął na tej grafice:

Drwina?

Napisane przez: Piotr | 30 czerwiec 2009

Nietolerancyjna tolerancja.

Ostatnio się zastanawiałem dlaczego ja jestem taki nietolerancyjny. Mam swój mało popularny ogląd na homoseksualizm, według społeczeństwa taki jak mój ogląd świadczy o nietolerancji. Mam także swoje poglądy na temat aborcji, które to także poglądy są wedle ogółu nietolerancyjne.

Ja się w takim razie pytam czym jest do cholery tolerancja. Bo jeśli dobrze rozumiem tolerancja w takim rozumieniu to akceptowanie jednych i jedynie słusznych poglądów. Według tego jest się tolerancyjnym jeśli za normę przyjmuje się małżeństwa homoseksualne i inne zachowania dewiacyjne (przed polemiką z tym sformułowanie polecam lekturę definicji słowa dewiacja). Innymi słowy jeśli chcę być tolerancyjny muszę przyjąć je za normę.

A ja dostrzegam tu pewien błąd znaczeniowy. Tolerancję przyczepiono do jednych poglądów. Co jest kłamstwem i nadużyciem! Tolerancja to pewien sposób nastawienia wobec innych, a nie sposób myślenia o świecie.

Będąc osobą tolerancyjną przyjmuję do wiadomości, że istnieją różne sposoby patrzenia na jedno zagadnienie i niezależnie od swoich poglądów przyjmuję za fakt, że są ludzie który myślą odmiennie ode mnie i nie są przez to gorsi, ani źli.

Wobec tego uważam się za tolerancyjnego. Gdyż sam nie akceptuję homoseksualizmu i uważam go za dewiację społeczną, psychologiczną i biologiczną (co potwierdzają liczne badania), jednak przyjmuję do wiadomości, że są ludzie dla których to zachowanie seksualne i preferencja jest zupełnie normalna i tolerowalna, i tak jak ja potrafią przytoczyć przykłady badań na poparcie swojej tezy.

Tolerancja to moim zdaniem uprzejma nieuwaga na czyjeś poglądy.

Ja mam swoje, ty masz swoje i gitara.

Dlatego apeluję o oderwanie tolerancji od akceptowalności i poglądów społecznych!

Napisane przez: Piotr | 30 czerwiec 2009

Mieszkanie

Ostatecznym sprawdzianem każdej miłości jest wspólne zamieszkanie. Rzecz jasna można to także rozciągnąć na inne sfery życia towarzyskiego – przyjaźń itp. Jednak ja skupię się na miłości.

Bo zastanówmy się co mamy. A no mamy dwie kochające się osoby, będące wierne sobie przez już jakiś czas, kochające się w przenośni i dosłownie. Tak… Tylko czy one się tak w 100% znają. Owszem zgoda bywają ze sobą, w dosłownym znaczeniu, kilka/kilkanaście godzin dziennie, czasami się nie widzą w ogóle, a raz na rok, ewentualnie raz na pół roku wyjadą gdzieś razem na tydzień wakacji. Ja przepraszam, ale w swoje około socjologiczne myślenie lubię czasami wpleść wątek pseudomatematyczny.

Jeśli zatem, przyjmiemy, że 24 h to 100%, to dziennie widują się przez jakieś 60-65%. Jednak to mylny trochę rachunek gdyż trzeba rozważyć to w skali tygodnia, bo wiadomo dzień nierówny dniu.

W związku z tym. Tydzień to 168 godzin. To też nasze 100%.
Na sen należy odliczyć mniej więcej 50 godzin. Zostaje nam 118 godzin.
W dniach od poniedziałku do piątku, przyjmując, że zainteresowani nie uczą się i nie pracują w tym samym miejscu, na pracę itp. obowiązki należy odliczyć kolejne 63 godziny. Zostaje nam 55 godzin.
Od pon do pt nasi zakochani niech się widują po 4-5godzin => max. 25h. W weekend odliczając kolejne przeszkody dajmy im dobę.

Reasumując widują się przez około 50 godzin na tydzień. No tu zbyt rozbudowane rachunki nie są nam potrzebne, jasno widać, że w skali tygodnia spędzają ze sobą mniej niż 30% czasu.*

Wspólne zamieszkanie mocno przewraca nam te rachunki. Tak oto śpią razem cały tydzień +50h. Weekendy też przede wszystkim razem i (o zgrozo teściami i rodzicami) +48h. I oczywiście czas wolny od pracy i nauki w tygodniu roboczym +30h. Razem 128h. Czyli 76% czasu spędzają tylko ze sobą, albo raczej przede wszystkim ze sobą.

To jest dopiero okazja na poznanie się.

Moja teoria jest taka:

Dwoje ludzi spędzając ze sobą mniej niż 30% czasu  na tydzień jest w stanie w jakimś stopniu się kontrolować. Unikać małych (często denerwujących innych) dziwactw. Jednak też w drugą stronę przez ten procent czasu nie jesteśmy w stanie dokonać odpowiednio wnikliwej obserwacji, żeby wyłapać pewne zachowania, które potencjalnie mogą stanowić problem.

Tak to jednych denerwuje stawienia kubków bezpośrednio na stole, innych niedomykanie drzwi, oglądanie telewizji przy zapalonym świetle. Jednak dopiero długotrwały kontakt pozawala na dokonanie takich obserwacji zachowań u wybranki/wybranka. Co okazać może się ostatecznym sprawdzianem własnej tolerowalności.

Dlatego cieszmy się, jeśli uda nam się pomieszkać z kimś kogo jak twierdzimy kochamy, a po tym czasie nie mamy ochoty zabić jej/jego, a tym bardziej jeśli nasze uczucie pozostaje niezmienione. ( w ramach prywaty powiem, że mnie się ostatnio udało :))

* wyliczenia są bardzo subiektywne i relatywne, jeśli macie lepsze czekam.

PS. Jeśli chodzi o to dlaczego ostatecznym testem nie jest wierność itd. Już tłumaczę. Otóż takie rzeczy testujemy całe życie. Jednak obrączka może być zarówno ukoronowaniem i swoistą nagrodą, jednak są też tacy u których jest ona jedynie zdrowym rozsądkiem.

Napisane przez: Piotr | 30 czerwiec 2009

Książki

Mam takie zapytanie do czytelników bloga.

Jakie książki polecacie na wakacje? Bo mam chwilę i już kilka książek a poszukuję kolejnych…

Wpisujcie w komentarzach.

Napisane przez: Piotr | 18 czerwiec 2009

Szybko w przerwie POLECAM!

Zrobiłem sobie małą przerwę w nauce do ostatniego egzaminu. Chciałbym coś/kogoś zareklamować. Moim zdaniem to strasznie racjonalnie i dobrze myślący człowiek, a jego program to dla mnie rozrywka i nauka. Do tego niezły z niego antropolog i socjolog. Poza tym mądry chłop. I gada tak że go rozumiem. Choć może nie jest popularny za swoje poglądy co do homoseksualizmu.

WOJCIECH CEJROWSKI – Boso przez świat.

POLECAM SERDECZNIE!!!

Makabryczny tytuł, który jednak ma sens, co zresztą zaraz udowodnię.

Co się stanie po odejściu Beenhakkera? No choas. Nasze “polskie piekiełko” zamarznie. PZPN wybierze według mnie kolejnego celebryta z polskim ekspiłkarskim doświadczeniem, który okaże się niewypałem, a Polska wystąpi na EURO2012 tylko dlatego, że będzie gospodarzem. Na szczęście szybko z nich odpadniemy i nie będziemy się kompromitować. Co będzie potem? nic. Prawdopodobnie do 2060 roku wspominać będziemy Wembley i Euro2012.

Zmiany? Komisarze? Cóż. Za komisarza mogą wykluczyć nas z rozgrywek międzynarodowych. Zmiany zostają. Hmmm.. Ale czy to ma sens? Nasz PZPN to dla mnie jak stary wieelki dom, z pokojami o których nikt nie pamięta, z fundamentami, które jeszcze się trzymają, ale co to za trzymanie…
Na dobrą sprawę caly ten dom trzeba byłoby przebudowywać. To jest możliwe, ale fundamentów się nie wymieni… I dom cały czas będzie drżał w posadach i groził zawaleniem.
Ten dom zaczął się walić. Ale nie zawracajmy głowy konserwatorom.

Postuluję i proponuję stworzenie nowego bytu. Nowego związku. Postawionego na nowoczesnych zasadach, zarządzanego przez specjalistów przeróżnych specjalizacji. Wzorującego się na systemach zachodnich. I prowadzaonym przez osoby, które miały bliski kontakt ze związkami Włoskimi, Hiszpańskimi, Niemieckimi. Z dobrze wyszkoloną kadrą, kształcącym trenerów, sędziów na światowym poziomie. Z łowcami talentów jak w NBA.

Taki nowy twór szybko zyskał by na popularności wśród sponsorów, piłkarzy i tzw. gawiedzi, czyli widzów. Nowe rogrywki na nowych zasadach, nowe puchary, lepsze relacje itp. itd. Więcej lepiej gospodarownych środków i przede wszystkim kontrola ze strony piłkarzy i widzów – konsumentów ich produktu.

Piłkę nożną trzyba wykreować, wypiec i sprzedać odpowiednio doprawioną i konkurującą z wypiekami innych krajów.

A! Na koniec.
LEO MUSI ZOSTAĆ!!! To jedyna osoba, za którą moim zdaniem możemy się nie wstydzić. Piłkarzy mamy rewelacyjnych, trenera też, ale ich rozwój blokuje dinozauropodobny stwór.

Polecam:
Beenhakker: kogo jeszcze obchodzi co mówi Tomaszewski?

Mroźne lato nastało razem z odwilżą i zapowiadanymi zmianami w polskiej piłce i związku.

Jednak jeszcze zanim o nim.

Skupię się teraz na Leo Beenhakkerze. Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: Piotr | 10 czerwiec 2009

Niezależny Polski Związek Piłki Nożnej cz.1

Dobra, mam dość. Starałem się nie zabierać głosu w tej kwestii. Jednak chyba emocje po ostatnich meczach reprezentacji wzięły górę.

PZPN to dinozaur. Ze starym systemem myślenia i zarządzania tkwiącym gdzieś w PRL. To W MOIM ODCZUCIU i moim zdaniem bezproduktywna skamielina, pozostająca na samym końcu wśród związków piłkarskich nie tylko UE, ale większości krajów 1 i 2 świata.

Zasada, że dobry piłkarz na pewno będzie dobrym trenerem się nie sprawdza. Przypomnijmy kadencję Bońka, Janasa (lekkie podrygi i potem klapa) itd. Co więcej okazuje się, że co wydaje mi się rzeczą oczywistą, nie są też dobrymi MENEDŻERAMI i szefami związku piłkarskiego. Cokolwiek nie mówić o Listkiewiczu. Zarządzał, liczono się z jego głosem, był znany i lubiany. I za jego kadencji uzyskaliśmy prawo do organizacji Euro2012. Korupcja w polskiej piłce była według mnie niezależnie od niego. Jedyne co to możliwe choć niekoniecznie, że dokonał ktoś pewnych niedopatrzeń i tą kwestię potraktowano po macoszemu. I poszedł efekt lawiny. Trudno.

Co do postaci znających się na piłce tzw. eksperci. Wykreowani zostali przez media. To osoby znane z tego, że kiedyś grały w piłkę. Kiedyś. Dobre sobie za czasów Kazimierza Górskiego – faktycznie fantastycznego trenera.

Moim ulubionym celebrytem i sfrustrowanym ekspertem telewizyjnym jest Jan Tomaszewski. Któż to jest Jan Tomaszewski. Po krótce przybliżę wielce zsubiektywizowaną sylwetkę tego wspaniałego polskiego bramkarza. Był bramkarzem reprezentacji Polski. Wielokrotnym, co wymaga podkreślenia. Stał się bohaterem meczu Polska – Anglia na Wembley, jako “ten który zatrzymał Anglię”.
Niekwestionowanie jeden z najlepszych polskich bramkarzy w historii. Komentaror sportowy i trener.
Karierę piłkarską rowijał w Polsce, kończył grą w Beerschot i Herculesie Alicante (Hiszpania i Belgia). Poza tym był członkiem PRON. A obecznie jest, cytując za Leo Beenhakkerem, sfrustrowany. Krytykuje generalnie wszytsko co mu sie nie podoba i tak było z krytyką prezesury Listkiewicza w PZPN (Listkiewicz i listkoludki), byłym prezesem PZPN Dziurowiczem (dziuroland).

Z niejasnych dla mnie do końca przyczyn zniknął z telewizji..

Napisane przez: Piotr | 1 czerwiec 2009

O dominacji i mężczyźniątkach…

We współczesnych świecie ciężko jest mówić o dominacji seksualnej.  Społeczeństwo ponowoczesne jawie się jako utopia czasu i miejsca, ostoja „wszech-tolerancji”, która niestety nie jest tolerancyjna wobec poglądów innych niż przez nią tolerowane. To także miejsce wszelakiej równości. To zdaje się motywować społeczeństwo do tak daleko posuniętych dążności do tegoż stanu. Tym samym na drodze do pewnego sukcesu są te wszystkie ruchy społeczne, które zwracają uwagę na nierówności związane z płcią. Przeczytaj Więcej…

Zagrożenie terrorystyczne jako przyczynek do uwspółcześnionej mitologii

Społeczeństwo ponowoczesne w znaczny stopniu oparło się na nauce, faktach i tym co jest dookoła. Ideały ograniczono do dóbr materialnych – idealna żona, idealna praca, idealne dzieci, idealna twarz, idealny świat. Rzeczywistość dostarcza każdemu tylu faktów, że należało znaleźć szybko pośrednika, który wyselekcjonuje najważniejsze (jego zdaniem), ubierze w szybką i łatwą do przyswojenia formę, poczym przekaże w równie atrakcyjny sposób. Tak powstała telewizja, a potem jeszcze szybsze medium – Internet. Tempo narzucone członkom tej globalnej społeczności, pozwala patrzeć i planować przyszłość, bo w momencie kiedy o niej myślą on już ich dogania i staje się teraźniejszością. W związku z tym mity zostały zepchnięte niejako do podświadomości. Egzystują gdzieś  krańcach pamięci, a odżywają gdy ktoś wywoła ich przypomnienie. Innymi słowy ktoś musi podać impuls.

Rodzi się więc pytanie jak długo społeczeństwo może istnieć pozbawione mitologicznego elementu życia? Społeczeństwa dotychczas traktowały mity jak inspiracje, nauki, tworzywo dla archetypów.  Nie rzadko także były one elementami codzienności. Obecnie jednak te „stare” mity zostały pochłonięte przez postmodernistyczną symulację i zagnieżdżono je jako elementy nowej, lepszej hiperrzeczywistości. Można by się odwołać tu do gombrowiczowskiego „upupienia” mitów.

Okazało się jednak, że ponowoczesność potrzebuje swoich ponowoczesnych mitów. Przyczynku do nowej mitologii dostarczył rok 2001. Terrorystyczny atak na World Trade Center, oraz realne zagrożenie podobnych ataków sprawiło, że wytworzył się specyficzny rodzaj świadomości, spełniający kryteria funkcjonalne i zawierającej cechy mityczne. Choć może jeszcze nie jest to tak określane. Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: Piotr | 30 maj 2009

Z racji takiej, że jest zasadniczo sesja, nie chce się uczyć jak nie wiem co, kiedy trzeba siąść do nauki szukam wszytskiego byle się nie dobrać do książek. Znowu nie mam czasu napisać niczego sensownego. Z ratunkiem przychodzi mi muzyka. Oto kolejna playlista wpasowana jakoś w mój nastrój i kilka przegenialnych oczywiście moich myśli ;).

#1 Kiedyś myślałem, że podstawą udanego życia jest kontrola. Ograniczenie możliwości wpływania losu tak, aby ostatnie zdanie, albo kolejny krok był moją decyzją, a nie jego. Nie lubię przypadku, tak jak prawa serii, albo par nieszczęść. A co, jeśli nagle coś się zaczyna dziać nad czym nie ma się do końca kontroli, ale nadal nam się to podoba… Odkryłem chyba co trzeba – odrężyć się pozwolić tej rzece płynąć samej :) (Hooker & santana – Chill Out)

Kurde i chyba w sumie tyle :D

Napisane przez: Piotr | 27 maj 2009

Ochrona gatunków

A czy Ty popierasz ochronę zagrożonych gatunków?!

PanDaTrzy

PanDaTrzy

Napisane przez: Piotr | 23 maj 2009

Muzyka, bo ona zostaje na zawsze

Drodzy zgromadzeni, w ilości średniej 26. I tak, tego typu wynik uważam za dość duży sukces. Otóż okazało się, że statystycznie rzecz ujmując, niepowtarzalnych numerów IP odwiedzających blog, jest około 20 dziennie. Dzięki Wam :).

W najbliższym czasie spodziewajcie się kilku garści informacji o nowej idei, którą zacząłem rozwijać. Czeka mnie kilka spotkań organizacyjnych, a od września intensywne działania. Szczegóły potem.

O czym dzisiaj? O podnoszeniu się po upadku.

#1. Chciałem kiedyś przemówić komuś do rozsądku, udowodnić, że byłoby lepiej inaczej. Mówiłem metaforami, porównywałem, tłumaczyłem. Wreszcie dokonałem psychologicznego i terapeutycznego oczyszczenia, napisałem list, który też nie przyniósł efektu. Ale za to oczyściłem umysł. Chcę zapytać, ale nie wiem po co jeszcze? Bo czy Ona to w ogóle traktuje poważnie? [Hey - Jeśli wiesz co chcę powiedzieć]

#2. Chyba jednak nie. Cóż w związku z tym? Ciężko powiedzieć. Dostałem sygnał, iluminacji, who knows (kto wie). Pozytywizm jednak mi się włącza, liczę na to już tylko, że zrozumie czym jest to co jest ambicją każdego człowieka – miłość. A jak to poraz ostatni wytłumaczę to chyba pora iść, co nie? [Happysad - Zanim pójdę]

#3. Trzeba zacząć iść, życie to nowe wyzwania, nowi ludzie, bracia i siostry, stowarzyszeniowcy i inni pozytywiści. Jednak zostało jeszcze jedno… Czy wybczę, wybaczyłem? Nie wiem. Może i tak, ale pamięci nie wyzeruję, nie usunę dobrych wspomnień i jednej zadry jaką dostałem, i razu prosto w pompę ssąco-tłoczącą. [Akurat - Tylko najwięksi]

#4. Co dalej? Trzeba iść. Dokąd? Nie wiem. Tam gdzie nie sięga wzrok, a wspomnienia są wystarczająco wygaszone i opanowane. [Jopek & Metheny - Tam gdzie nie sięga wzrok]

#5. Puenta? A po co skoro to dopiero początek? Kolejny początek, ale początek :)

Napisane przez: Piotr | 18 maj 2009

Garść myśli przed egzaminem

Pomyślałem “se” tak;
Skoro ktoś chce być z zerem, a nie z bohaterem to już nie moja rzecz.
Czy przesadzam mówiąc o sobie “bohater”, możliwe, ale inaczej by mi się nie rymowało. Poza tym mam się za kogoś lepszego niż ten ktoś o kim teraz myślę.
Po wtóre czy nie przesadzam nazywając kogoś zerem? Nie, parafrazuję słowa osób zainteresowanych.
Dlaczego tak o tym mówię, a bo przypomniał mi się dzisiaj premier Miller, który tak mówił o ministrze Ziobro.

Napisane przez: Piotr | 17 maj 2009

Reset. Pora na naukę.

A może trzeba spojrzeć przed siebie. Żyć dalej. Poczekać, przeczekać burzę… Kiedyś przecież jest słońce, kiedyś jest nowy dzień, nowy lepszy sen, pełniejsza iluzja.

A ludzie… Cóż, nie wiem. Raz jest lepiej raz gorzej. Raz mam dołka potem mój (Bogu dzięki) rozsądny jeszcze mózg powtarza mi, że nie jest tak jak myślę.

Jak sobie rozpatruję wszytsko to co się dzieję, dokładam do tego jakąś szerszą perspektywę, to dostrzegam, że to nie jest takie proste jak się wydaje. Sądzę, że Ci co odnieśli zwycięstwo teraz, albo że dokonali lepszego wyboru odniosą pyrrusowe zwycięstwo. Albo wygrana za którą dają blaszany medal.

Czas pokaże,prawda?

Napisane przez: Piotr | 14 maj 2009

Wojciech Młynarski – “W Polskę idziemy”

W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma,
W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna.
A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz,
To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż.

W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym,
W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
I życie jak koszula ciasna – pije nas,
Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas

W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Drugą pijemy.
Do dna, jak leci,
Za fart, za dzieci,
Za zdrowie żony.
Było, nie było…
W to głupie ryło,
W ten dziób spragniony.

Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno,
Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną,
Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no, a w tygodniu…

W tygodniu, bracie, wolno goisz kaca fest,
Bo czy się stoi, czy się leży, jakoś jest.
W tygodniu kleją ci się oczy, boli krzyż,
A wyżej nerek nie podskoczy, sam pan wisz…

W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc,
A ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc,
I rano gapisz się na ludzi okiem złym,
Gdy nagle coś się w tobie budzi i jak w dym.

W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Do ludzi lgniemy.
Słuchaj, rodaku,
Cicho!
Czerwone maki, serce, ojczyzna,
Trzaska koszula, tu szwabska kula,
Tu, popatrz, blizna.

Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany,
Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany,
My, pełni wiary, choć łeb nam ciąży, ciąży jak ołów,
Że żadna siła nas nie pogrąży… orłów, sokołów!

A potem znów się przystopuje i znów gaz,
I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas.
Uśmiecha się najmilej ten i ów,
Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów.

Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak,
Rubaszny czerep, ale dusza, znany fakt,
Nas też coś wtedy dołku ściska, wilgnie wzrok,
Bracia rodacy, dajcie pyska, równać krok.

Lewa!

W Polskę idziemy,
W Polskę idziemy, bracia rodacy!
Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza,
Odpoczniesz w pracy.
W pracy jest mikro, mikro i przykro,
Tu goudą spływa,
Cham lub bohater,
polska sobotnia alternatywa.

Gdy dzień się zbudzi i skacowani wstaną tytani
I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani.
Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło,
Nam nie …
Jakby nam kiedyś tego zabrakło,
Nie… nie zabraknie…

Napisane przez: Piotr | 13 maj 2009

Final Thoughts #2

“Pytają czy trzeba kochać. Oto nie należy pytać, to trzeba czuć.”"Trzeba być choć trochę podobnym, aby się rozumieć, ale przynajmniej odrobinę innym, aby się kochać.”

Blaise Pascal

“Miłość przemija. Tak, ale woda chrztu wysycha także. Czy mamy wobec tego lekceważyć świętość chrztu?”

Johan Wolfgang Goethe

“Łatwiej zakochać się, nie kochając, niż odkochać, kiedy się kocha.”

Francois de la Rochefoucauld

“Im dłużej pozwala się kobiecie tęsknić, tym bardziej rośnie miłość.”

Ernest Raupach

“Najdziwniejsze w miłości od pierwszego wejrzenia: że zdarza się ludziom, którzy widywali się codziennie od lat.”

Jean Anouilh

Napisane przez: Piotr | 10 maj 2009

Pieśń – Indios Bravos

Pieśń – Indios Bravos

Nie będę się skarżył
Bo nikt skarg nie słucha
Nie będę się skarżył
Zaśpiewam
Pieśń dotrze wszędzie
Każdy mur rozkruszy
Echem dosięgnie
Najdalszych stron świata
Dotrze w najgłębsze
Zakamarki duszy

Zaśpiewam o tym
Co jest sercu bliskie
O tym co łzy
Do oczu ciśnie
Wyśpiewam wszystkie
Skargi i żale
I głos mój nigdy
Nie umilknie

autor słów utworu: Piotr Banach

kompozytor: Piotr Banach

Napisane przez: Piotr | 10 maj 2009

Szymborska Wisława “Milosc od pierwszego wejrzenia”

Szymborska Wisława “Milosc od pierwszego wejrzenia

Oboje sa przekonani,

ze polaczylo ich uczucie nagle. Piekna jest taka pewnosc,

ale niepewnosc jest piekniejsza.

Sadza, ze skoro nie znali sie wczesniej, nic miedy nimi nigdy sie nie dzialo.

A co na to ulice, schody, korytarze,

na ktorych mogli sie od dawn mijac?

Chcialabym ich zapytac, czy nie pamietaja -

moze w drzwiach obrotowych kiedys twarza w twarz?

jakies ,,przepraszam” w scisku? glos ,,pomylka” w sluchawce?

- ale znam ich odpowiedz.

Nie, nie pamietaja.

Bardzo by ich zdziwilo,

ze od dluzszego juz czasu

bawil sie nimi przypadek.

Jeszcze nie calkiem gotow zamienic sie dla nich w los, zblizal ich i oddalal,

zabiegal im droge

i tlumiac chichot

odskakiwal w bok.

Byly znaki, sygnaly,

coz z tego, ze nieczytelne.

Moze trzy lata temu

albo w zeszly wtorek

pewien listek przefrunal

z ramienia na ramie?

Bylo cos zgubionego i podniesionego. Kto wie, czy juz nie pilka

w zaroslach dziecinstwa?

Byly klamki i dzwonki,

na ktorych zawczasu

dotyk kladl sie na dotyk.

Walizki obok siebie w przechowalni.

Byl moze pewnej nocy jednakowy sen, natyczmiast po zbudzeniu zamazany.

Kazdy przeciez poczatek to tylko ciag dalszy,

a ksiega zdarzen

zawsze otwarta w polowie.

Napisane przez: Piotr | 8 maj 2009

Muzyka, która gra…

Napisane przez: Piotr | 8 maj 2009

Final Thought #1

Z cyklu postów emotywnych (uchowaj Boże). Osbiste i różne takie tam.

- Spotkałam Dziś Miłość…
- I Co Ci Powiedziała?
- Przepraszała, Że Nie Zawsze Trwa Do Końca.
- Płakała?
- Płakała, Bo Często Rani.
- Krzyczała?
- Krzyczała, Że Nie Jest Zawsze Piękna.
- Śmiała Się?
- Śmiała Się, Bo Umie Z Siebie Kpić.
- Żałowała Czegoś?
- Żałowała, Że Ludzie Nie Zawsze Traktują Ją Poważnie.
- Była Zła?
- Złościła Się, Że Czasem W Nią Wątpimy.
- Cieszyła Się?
- Cieszyła Się, Że Jej Tak Często Szukamy.
- Co Ci Jeszcze Powiedziała?
- Powiedziała … Że Nie Jest Dla Mnie …

Napisane przez: Piotr | 6 maj 2009

Muzyka, bo ona zostaje na zawsze.

W sposób mało kretywny i z dość ludzkich pobudek zaczynam uważać i zauważać, że wiele rzeczy nie ma sensu, również pisanie kolejnych postów uważam za bezsensowne.

Liczenie na to, że kogoś zainteresują nudnawe bełkoty, małokreatywnego i niezrozumiale samocynicznego studenta socjologii, okazują się mrzonkami.

W najbliższym czasie planuję jeden post nt. portalu fotka.pl i mojej bytności na nim. Będzie to wywód około-socjologiczny nt. szczerości i wyrażania swojego zdania.

Jednakże póki moje samopoczucie znowu się nie poprawi, zostawiwam wiernych (?) czytelników z muzyką i komentarzami dlaczego ten a nie inny utwór w tym momencie.

1. Daft Punk – Technologic. Serce – to tylko pompa ssąco-tłocząca i dane komuś stanowi tylko dodatkowy ciężar.

2. W toku kolejnych rzeczy/związków, które nie wychodzą, zaczyna się człowiek zastanawiać, czy to może z nim nie jest coś nie tak. Dochodzi do wniosku tak to pewnie przeze mnie (It’s probably me – Sting & Clapton)

3.Jak się coś z kimś rozpadnie, problemem staje się nie tylko pustka w życiu, ale i głowa wypełniona tylko jedną osobą, której nie da się zapomnieć (Can’t get you out off my head – Makowiecki)

4. Czasami dochodzi się do wniosku, że przecież tak nie może być. Trzeba walczyć, więc się walczy. Najbardziej denerwujące jest to, jak się daje całego siebie, a to nadal jest za mało. Nie dlatego, że jest to za mało, że to nie to, że to jest gorsze. Tylko dlatego, że ktoś był pierwszy.Coś jest nie tak z taką miłością (Tainted Love – Manson Marlin)

ALE GDZIE JEST NAPISANE ŻE JAK PIERWSZY TO LEPSZY DO K****Y NĘDZY!!!!

5. Co się dzieje potem… Potem jest nadzieja, która umiera ostatnia… Może jednak jeszcze się gdzieś da mnie wcisnąć w serce? (Odchodząc – Republika)

Nie… (Śmierć na pięć – Republika)

6. Na koniec jak już niewiele zostaje, a serce to pojęcie biologiczno-medyczne. Przychodzi Zimno… (Zimno – Fisz, Waglewski, Emande)

Filmy pochodzą z serwisu YouTube.

Piotr A. Dybczyński – strona domowa – - 2012: Planeta X to nie Nibiru.

Autorami poniższego opracowania są dr Wojciech Borczyk i dr Piotr A. Dybczyński z Instytutu Obserwatorium Astronomiczne UAM w Poznaniu.

2012: Planeta X to nie Nibiru

Autor: Ian O’Neill, tłum. WB i PAD. Wersja oryginalna (original version): http://www.universetoday.com/2008/06/19/2012-planet-x-is-not-nibiru/

Autor wyraził zgodę na wykonanie i opublikowanie tego tłumaczenia.


2012: Planeta X to nie Nibiru.

W zewnętrznych obszarach Systemu Słonecznego wciąż znajduje się mnóstwo nie odkrytych jeszcze małych ciał. Od chwili, kiedy na początku XX wieku rozpoczęły się poszukiwania Planety X, możliwość istnienia hipotetycznej planety, poruszającej się za Pasem Kuipera, napędzała wiele teorii i spekulacji wieszczących zagładę ludzkości. Sugerowano m.in., że Planeta X może być dawno nie obserwowanym towarzyszem Słońca.Skąd jednak pomysł, by łączyć Planetę X z dniem zagłady?? Tak naprawdę jest ona przecież tylko nieznanym, wyłącznie hipotetycznym i zupełnie niegroźnym obiektem.

Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: Piotr | 18 kwiecień 2009

Wiersz ku pesymistom

Jeżeli…

Jeżeli masz jedzenie w lodówce,
ubranie na grzbiecie, dach nad głowa i łóżko do spania...

To jestes bogatszy niż 75% ludzi na swiecie

Jesli masz pieniadze w banku i trochę
drobnych w portfelu... 

To należysz do 8% najbogatszych ludzi na swiecie

Jeżeli obudziłes się rano bardziej zdrowy niż chory...

To masz się lepiej niż milion ludzi którzy nie
przeżyja tego tygodnia!

Jeżeli nigdy niedoswiadczyłes niebezpieczeństw wojny,
samotnosci więzienia, tortur i głodu

To jestes w lepszym położeniu,
niż 500 milionów ludzi na swiecie

Jeżeli możesz chodzić do koscioła bez strachu nie obawiajac
się aresztowania, tortur lub smierci...

To masz więcej szczęscia niż miliard ludzi
na tym swiecie

Jeżeli Twoi rodzice żyja
i ciagle sa małżeństwem

...jestes wyjatkowa rzadkoscia

Jesli potrafisz trzymać głowę wysoko z usmiechem na twarzy
i umiesz okazać wdzięcznosć...

...to jestes wybrancem, bo wielu potrafi być
wdzięcznym ale niewielu to robi... 

Jeżeli możesz trzymać kogos za rękę, przytulić kogos,
lub chociaż poklepać po ramieniu

...to jestes szczęsciażem bo możesz przekazać ukojenie

Jeżeli możesz przeczytać te wiadomość,
to otrzymałes podwójne błogosławieństwo:
- Ktos o Tobie mysli...  a co więcej,
jestes szczęsliwszy niż dwa miliardy ludzi
którzy w ogóle nie umieja czytać.

Autor nieznany

Napisane przez: Piotr | 12 kwiecień 2009

Szanujcie szczura

W myśl zasady, jeśli news zaczyna się od słów “Amerykańscy naukowcy dowodzą…” to na pewno jest to coś złego…

Niestety w tej myśli przypomniało mi się co czytałem jakiś czas temu.
Otóż, amerykańscy naukowcy dowodzą, że wojny nuklearnej w zasadzie nie mamy się powodów obawiać z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jeśli by nawet wybuchała nie potrwałaby za długo. Daje się jej około 20 minut. Po tym czasie regularnego i zmasowanego wszechostrzału wyczerpałby się arsenał atomowy. Czy wojna trwałaby dalej? Nie. Po co? Najprawdopodobniej nie pozostanie zbyt wiele powierzchni ziemi wartej ataku, albo nieskażonej… Poza tym nie byłby kim… Większość celów stanowiłyby cele strategiczne czyli lotniska, bazy wojskowe etc. Eksterminacja ludności cywilnej to tzw “side effect”… Jeśli ktoś by przeżył to nie długo, gdyż umarły w ciągu jednego miesiąca na chorobę popromienną. Przyczym dodam od siebie, że chyba lepiej byłoby zginąć w wyniku wybuchu itp., niż konsekwencji skażenia, gdyż te są okropne i niewyobrażalnie bolesne.

Nadzieja. Mizerna, czy raczej urągająca człowieczeństwiu ale jest. Szczur. Otóż najbardziej rozwiniętą formą życia, zdolną przetrwać atak nulearny jest szczur, zwykła pospolita zmora wielu piwnic i slamsów, rozmosiciele wielu chorób…

Chcę?… Nie wiem może jednak postoję, choć może z drugiej strony co gorszego może wyrosnąć ze szczura niż dążący do autodestrukcji człowiek??

Starsze wpisy »

Kategorie